W dzisiejszych czasach seks nie jest już tematem tabu. Zjawisko intymności jest czymś
normalnym i powszechnym. Jednak mówienie o tym z ubiegiem lat znacznie ewoluowało. To
co teraz dla nas jest zwyczajne, kiedyś wiązało się z dezaprobatą i poczuciem wstydu. Michael
Foucault w swojej książce „Historia seksualności” opisuje kwestię seksualności. Utożsamia
seks z grzechem, przyjemnością, czy hańbą. Sposób postrzegania czynności seksualnych
związany jest z danym okresem historycznym. Idąc za tradycyjnym schematem seksualności:
w starożytności erotyka była odbierana jako naturalna potrzeba człowieka, w czasach
chrześcijańskich seks wiązał się z grzechem i zakazem czerpania z niego przyjemności i
nieprodukcyjnego aktu. Dopiero od wieku XIX nastąpił przełom i rozpoczęto otwarte rozmowy
o seksualności. Wydaje się nieprawdopodobny fakt, że kiedyś aby mówić o seksie trzeba było
wiedzieć gdzie, komu i co można powiedzieć, co wiązało się z ciągłym niedopowiedzeniem.
Foucault pisze, że w chrześcijaństwie, a także w społeczeństwie kapitalistycznym oraz
burżuazyjnym z przyjemności należało korzystać w jak najmniejszym stopniu. Powinno się go
uprawiać głównie wtedy gdy celem była prokreacja. Wokół tematów dotyczących seksu
zapadało milczenie. Od XVII nasiliły się represje związane z seksem, który nie był odpowiedni
dla robotników, bo pozbawiał ich energii i nie służył władzy.
W dzisiejszym społeczeństwie mówienie o seksie diametralnie się zmieniło. To co
kiedyś było cenzurą stało się popularnym tematem do rozmów. Seks stał się czymś
wyzwolonym, a dyskurs dotyczący tego zagadnienia stał się wszechobecny. Informacje o seksie
są teraz dostępne wszędzie, może się to wiązać z rozbieżnymi opiniami z różnych źródeł.
Począwszy od edukacji seksualnej w szkołach, przez filmy pornograficzne, erotyzm w mediach
i niekończące się wiadomości w Internecie. Teza Foucaulta głosi, że jesteśmy świadkami
zjawiska nadwiedzy, czyli wiedzy o seksie w jakiś sposób zwielokrotnionej, intensywnej i
ekstensywnej. Kultura zachodnia została według niego dotknięta hiperrozwojem dyskursu
seksualnego, teorii i nauki o seksualności.
Towarzyszący przez wiele wieków wstyd i zakaz obnoszenia się z erotyzmem
odszedł w zapomnienie. Coraz częściej media ukazują obraz wulgarnego i bezemocjonalnego
oddawania się pokusom. Filmy, seriale, reklamy oraz teledyski z udziałem pokazanej tam
seksualności oglądają się najlepiej. Dzisiaj nie trzeba nikogo zachęcać do mówienia o seksie,
bo to seks mówi za nas. Być może stoją za tym wszystkim pokusy oraz wulgarność
ukazywania tego co kiedyś było zakazane.
Pomimo wulgarnego obrazu seksu jaki dzisiaj prezentuje kultura popularna, można
odszukać akcje pouczające ludzi w sprawach seksualności. Z taką inicjatywą wyszła modelka
Anja Rubik tworząc kampanię mającą na celu uświadomić Polaków w sprawach seksu.
Projekt o nazwie #SEXEDPL ma na celu edukację seksualną, która zdaniem modelki jest
znikoma w Polsce i niczego nie uczy. W akcji wzięły udział osoby znane w naszym kraju
między innymi Maciej Stuhr, Monika Brodka, blogerka Maffashion. Osoby te w
opublikowanych filmikach na kanale YouTube opowiadają o sprawach antykoncepcji,
masturbacji, pigułce dzień po, poczuciu bezpieczeństwa i o emocjach ogarniających nas
podczas stosunku. Kampania ma na celu propagowanie bezpiecznego i zdrowego seksu.
Mądre podejście do spraw seksualnych może ochronić ludzi przed chorobami przenoszonymi
drogą płciową, a także uświadamia nas w sprawach wolności i stawianiu granic.
Seksualność jest tematem od początków istnienia ludzkości, jednak jak pisze Foucault
w dwóch pierwszych wiekach naszej ery nakazana była wstrzemięźliwość. Dziewictwo i
czystość były nad przyjemnością. Obecnie mamy do czynienia z dwubiegunowym
postrzeganiem seksu. Jedni traktują to bardzo intymnie i o tym nie rozmawiają, co prowadzi
do braku przepływu informacji z innymi na przykład na temat chorób lub im zapobieganiu.
Drudzy natomiast zbyt mocno afiszują się z rozpoczęciem życia seksualnego nie zważając na
konsekwencje zdrowotne i społeczne, zachęcają do tego takie produkcje jak Warsaw Shore, w
którym hamulców i braku przyjemności raczej się nie znajdzie. Akcje takie jak #SEXEDPL
mogą oburzać niektórych ludzi, przeciwnicy twierdzą, że propaguje grzech, w tym
masturbacje oraz pigułkę dzień po, jednak z pewnością inicjatywa ta uświadamia i zmusza do
myślenia o konsekwencjach.
Seksualność, a przede wszystkim jej postrzeganie z biegiem lat bardzo się zmieniło.
Od zakazu, milczenia i represji temat ten stał się obiektem propagowania swojej wolności.
Kto zaburza dzisiaj tą wolność i każe ją stłumić musi liczyć się ze społecznymi i prawnymi
sankcjami.
wtorek, 30 stycznia 2018
środa, 17 stycznia 2018
Czy w wynajętym mieszkaniu jesteśmy u siebie?
Moje
pierwsze mieszkanie wyglądało tak, jak opisywał Marek Krajewski w swoim tekście
„Normalnie substandardowo”, czyli: stare, niedopasowane meble, takie jak
kanapotapczan, czy ławostół, malutka łazienka z uproszoną po trzech latach
mieszkania tam pralką i boazeria na ścianie w holu. W pokojach: brudne,
nierówne ściany w brzydkim, żółtym kolorze i stare okna do kompletu.
Niewątpliwie brakowało w tym jakiejś harmonii. Klimat był iście PRL-owski.
Właścicielką
była starsza pani, której nie szczególnie zależało na tym, by doprowadzić
mieszkanie do lepszego stanu i wyposażyć w nowsze sprzęty. Prawdopodobnie, tak
jak napisał Krajewski, nie miała zaufania do najemców, zwłaszcza studentów.
Swoje mieszkanie zamieniła „w składowiska obiektów niepotrzebnych (…) uznanych
za wpółśmieci”. Przynajmniej była sprawiedliwa w ocenie kosztów najmu. Jak na
lokal mieszczący się w samym centrum Krakowa, opłaty były bardzo niskie. Można
więc było przymknąć oko na jego stan.
Ogólna
sytuacja mieszkań na rynku polskim wygląda niezbyt kolorowo. Ze względu na
niskie zarobki, czy wysokie bezrobocie, nie stać nas, na własne mieszkanie. Tylko
30% Polaków jest właścicielami własnych mieszkań, a prawie 20% z nich obciąża
kredyt hipoteczny. Samo wynajmowanie również jest kosztowne. Pod tym względem,
w krajach europejskich, tylko w Rumunii jest gorzej. W takiej sytuacji radzimy
sobie wynajmując mieszkanie z innymi ludźmi – przyjaciółmi, znajomymi z pracy.
Nawet wtedy, pokoje-jedynki stanowią luksus. Dane pokazują, że 35% Polaków
dzieli pokój, z co najmniej jedną osobą.
Ja
mieszkałam w pokoju trzyosobowym. W mieszkaniu był jeszcze jeden pokój –
jedynka. Dzielenie wynajmowanego mieszkania z obcymi ludźmi może być dobrym
rozwiązaniem, ale nie na dłuższą metę. Człowiek pragnie stabilizacji, poczucia
bezpieczeństwa i posiadania czegoś na własność. Obcy ludzie, nieswoje meble i
mała powierzchnia prywatna (ograniczająca się do własnego łóżka i biurka) nie
budują komfortu. A jednak… można się przyzwyczaić. Zanim poszłam na studia,
mieszkałam w dużym, prywatnym domu, w którym miałam własny pokój. Prywatność i
własna strefa komfortu była dla czymś oczywistym, zatem przestawienie na
mieszkanie z zupełnie obcymi osobami w jednym mieszkaniu, a nawet pokoju i to
na małej powierzchni było dosyć trudne.
Lokatorzy
– to kolejny aspekt życia w wynajmowanym mieszkaniu, zwłaszcza w okresie
studiów. Krajewski opisuje, że „dodatkowym kosztem mieszkania nie na swoim jest właśnie konieczność życia
cudzym życiem, doświadczania na co dzień cudzych nawyków i przyzwyczajeń”. O
ile wygląd mieszkania można zignorować, o tyle współlokatorów ignorować się nie
da. A ludzie potrafią mieć naprawdę różne charaktery. Ciężko nam się było
dogadać. Ja jednak przyzwyczaiłam się do tego miejsca. I do trybu życia innych
lokatorów. Zanim się spostrzegłam wyrażenie „wracam na mieszkanie” zostało
przeze mnie zamienione na „wracam do domu”. Co przez jakiś czas moi rodzice
przyjmowali z oburzeniem – dom ma się przecież jeden i na pewno nie jest to
mieszkanie w Krakowie.
Aktualnie
od paru miesięcy mieszkam w zupełnie innym wynajmowanym mieszkaniu, tym razem
nie z obcymi ludźmi, ale z chłopakiem. Standard mieszkania o wiele lepszy –
nowoczesne budownictwo i wystrój, własne meble, okolica spokojniejsza. Tutaj
faktycznie mogę powiedzieć, że czuję się jak u siebie w domu i nie jest to
podyktowane jedynie przyzwyczajeniem. A że mieszkanie nie należy do mnie? Nie
uważam tego za problem, wręcz przeciwnie. Nie wzięłabym kredytu hipotecznego i
nie zadłużyłabym się na co najmniej dwadzieścia lat tylko po to, by mieć
mieszkanie na własność. To nie daje moim zdaniem poczucia bezpieczeństwa, tylko
stawia na niepewnym gruncie i konieczności spłacania kredytu. Nie marzy mi się
też mieszkanie na wsi, w jednorodzinnym domu, w którym de facto zostałam
wychowana. Prywatny dom pociąga za sobą większe koszty – na przykład ogrzewania
i więcej pracy trzeba włożyć w jego utrzymanie.
Teraz
mieszkam w miejscu, które sama sobie wybrałam. W okolicy, która mi się podoba i
z osobą, która jest mi bliska. Czuję się bezpiecznie i komfortowo, wreszcie
czuję się jak u siebie. Stałe mieszkanie to jednak zobowiązanie, do którego ja,
jako młody człowiek podchodzę z rezerwą. Kto wie, czy za pięć lat nadal będę
chciała mieszkać w Krakowie? A może znajdę pracę gdzieś indziej? Lepiej być
elastycznym. Myślę więc, że można czuć się w wynajętym mieszkaniu, jak u siebie
w domu. Wszystko zależy od tego jak wygląda to miejsce, gdzie się znajduje i z
kim mieszkamy. Każdy człowiek ma inną wizję swojego domu. Dlatego zgadzam się
ze stwierdzeniem Krajewskiego, że „dom jest przecież nasz, a więc to, gdzie się
on znajduje, jak jest urządzony, jak się w nim żyje, zależy tylko od nas, a nie
od różnorodnych przymusów strukturalnych, którym podlegamy”.
Katarzyna Andruszko
wtorek, 16 stycznia 2018
Czy popkultura neguje wzorce męskości?
Płeć dla socjologów jest jednym z
takich obszarów, które są bardzo często poruszane. Płeć stanowi element
dyskusji, sporów, analiz, badań, opracowań od początku nauki, jaką jest
socjologia. Wiele czerpie z antropologi, która daje nam szerszy obraz analizowanej
rzeczywistości. XX wiek przyniósł wiele zmian w społeczeństwach. Rok 1968, to
przełomowa data w historii zmiany patrzenia na kwestie związane z
seksualnością. Nie wartościując tego, należy uznać to za fakt społeczny.
Wydarzenie to miało miejsce i było powodem dalszych zmian w społeczeństwach
zachodnich w zakresie podejścia do płciowości ludzi oraz ich seksualności.
Czasy powojenne to również stopniowy rozwój kultury popularnej z której
korzystać mogła klasa średnia, nie była jedynie zarezerwowana dla wyższych sfer
społecznych. W wyniku ciągłego rozwoju tego rodzaju kultury powstawały media
np. Pisma dla kobiet, które pokazywały wzorce wyzwolonych kobiet (Gauntlett,
Media, Gender, Identity s. 181), które były niezależne. Było to związane z
ideologią feministyczną. Dawno alternatywną wizję, życia kobiety. Nie tylko tą
znaną od setek lat, która zajmuje się domem i musi być posłuszna mężowi. Zmiany
następujące w społeczeństwach zachodnich przyspieszane były przez
zglobalizowane media, które mogły i mogą w bardzo szybki i skuteczny sposób
przenosić informacje i propagować swoją wizję świata. (Tamże s. 172)
Świat kobiet prezentował sobie
alternatywną wizję swoich ról, a jak jest w przypadku mężczyzn? Powoli zmiany
również następowały w świadomości męskich umysłów. Mężczyźni korzystali z
czasopism wędkarskich czy na drugim biegunie erotycznych jak Playboy. (Tamże s.
167). Jednak przy zmianach jakie następowały w kobiecym świecie dla mężczyzn
zaczęły pojawiać się nowe magazyny, które pokazywały styl życia, a nie wybranych
jednostkowych elementów. Od tej pory również mężczyzna miał źrodło z którego
mógł czerpać wiedze na temat ważnych dla niego kwestii jak życie seksualne,
porady zdrowotne,nowych technologii, gadżetów. To jest wszystko co konstytuuje
męską rzeczywistość. Jednak jednocześnie magazyny te same w sobie, że istnieją
pokazują kryzys męskiego wzorca osobowości. Do tej pory mężczyzna, nie musiał
posiłkować się informacjami z mediów z kultury popularnej. Oczywistym było
jakie wartości i wzorce sobą reprezentuje. Oczywiście inną kwestią jest to co
przyjmiemy za wzorzec męskości. Jednak można stwierdzić, że jest to silna
pozycja mężczyzny w związku, który opiera się na nim, który go będzie bronił i
utrzymywał, a jednocześnie chronił. Kultura popularna w coraz większym stopniu
przyjęła pozycję rozmywania tradycyjnego wzorca męskości jaki obowiązywał do
tej pory. Magazyny i czasopisma przekazują mężczyźnie informacje jak ma
postępować i żyć. Już samo to podważa wzorzec męskości jako osoby, które wie
jak postępować w życiu a osobami które powinny czerpać z tego są dzieci.
Popkultura daje nowe alternatywne formy życia mężczyzn. Nie są to koniecznie
związki kobiet i mężczyzn, ale związek gejów. Jedną z współczesnych ikon jest
Elton John. Wraz ze swoim partnerem mają dzieci i je wspólnie wychowują. Jest
to inny kulturo wzorzec męskości niż do tej pory prezentowany. Promowanie go
poprzez osobę tego formatu wpływa na postawy innych. Kultura popularna
kształtuje i narzuca style modowe. Prezentowane w czasopismach męskich wzory
męskiej mody, dają możliwość odwzorowywania w podobnym stylu jak to do tej pory
robiły kobiety przy pomocy kobiecych magazynów.
Widać zachodzące zmiany w
społeczeństwie jeśli chodzi o płcie. Ich role się zmieniają, również męska płeć
i jej archetypy są negowane w prasie, mediach tradycyjnych i nowych. Jest to
pewna konsekwencja zglobalizowania świata, odnajdywania i przetwarzania
większej ilości informacji, które docierają z różnych zakątków świata. To
właśnie globalizacja kultur jest ważnym powodem tych zmian. Zwalniają one z
ciągłego myślenia i samotnego organizowania sobie sposób na życie, które
podsuwa nam popkultura, media. Wpływ feministycznej krytyki postaw męskich
doprowadził, do zmian przez co mężczyźni zaczęli mimowolnie szukać informacji w
magazynach, które prezentowane w dobry sposób, wydają sie wiarygodnym i
sprawdzonym miejscem informacji. Dlatego też widać, że wzorce męskości się
zmieniają. Nie wiemy jaki kierunek tych zmian zostanie obrany i jak ostatecznie
się to zakończy, jednak można się spodziewać pewnego odwrotu i buntu
przynajmniej części męskiego świata, jak to kiedyś miało miejsce w świecie
kobiet kiedy rodził sie ruch feministyczny.
Marek Mosio
W jaki sposób zachęca się seks do mówienia?
W dzisiejszych czasach
seks nie jest już tematem tabu. Zjawisko intymności jest czymś normalnym i
powszechnym. Jednak mówienie o tym z ubiegiem lat znacznie ewoluowało. To co
teraz dla nas jest zwyczajne, kiedyś wiązało się z dezaprobatą i poczuciem
wstydu. Michael Foucault w swojej książce „Historia seksualności” opisuje
kwestię seksualności. Utożsamia seks z grzechem, przyjemnością, czy hańbą. To z
czym kojarzą się czynności seksualne związane jest z danym okresem
historycznym. Idąc za tradycyjnym schematem seksualności: w starożytności
erotyka była odbierana jako naturalna potrzeba człowieka, w czasach
chrześcijańskich seks wiązał się z grzechem i zakazem czerpania z niego
przyjemności i nieprodukcyjnego aktu. Dopiero od wieku XIX nastąpił przełom i
rozpoczęto otwarte rozmowy o seksualności. Wydaje się nieprawdopodobny fakt, że
kiedyś aby mówić o seksie trzeba było wiedzieć gdzie, komu i co można
powiedzieć, co wiązało się z ciągłym niedopowiedzeniem. Natomiast dzisiaj
występuje zjawisko chaosu informacyjnego. Informacje o seksie są teraz dostępne
wszędzie, może się to wiązać z rozbieżnymi opiniami z różnych źródeł. Począwszy
od edukacji seksualnej w szkołach, przez filmy pornograficzne, erotyzm w
mediach i niekończące się wiadomości w Internecie.
Idąc za kulturą Zachodu seks
stał się stałym tematem do rozmów. Towarzyszący przez wiele wieków wstyd i
zakaz obnoszenia się z erotyzmem odszedł w zapomnienie. Coraz częściej media
ukazują obraz wulgarnego i bezemocjonalnego oddawania się pokusom.
W ogólnodostępnych filmach pornograficznych nie widać uczuć i miłości , które powinny towarzyszyć w trakcie oddawania się drugiej osobie. Filmy, seriale, reklamy oraz teledyski z udziałem pokazanej tam seksualności oglądają się najlepiej. Dzisiaj nie trzeba nikogo zachęcać do mówienia o seksie, bo to seks mówi za nas. Być może stoją za tym wszystkim pokusy oraz wulgarność ukazywania tego co kiedyś było piękne.
Oddawanie się stosunkom seksualnym wśród młodzieży jest obiektem podziwu i chęci doświadczenia tego samego co inni. W Internecie ukazują się artykuły, w których młode dziewczyny chwalą się odbytym stosunkiem ze znanymi osobami lub podają nieprawdziwe informacje prowokujące ludzi do takiego myślenia i tutaj pada pytanie po co to robią? Jeśli nawet taka sytuacja miała miejsce, to w dawnych czasach ludzie robiliby wszystko aby stało się to tajemnicą. Dziś za sprawą mediów społecznościowych informacje trafiają do szerokiego grona odbiorców, a ukazywanie obrazu pocałunków z partnerem, nagiego ciała, czy erotyzmu stało się bardzo popularne.
Pomimo wulgarnego obrazu seksu jaki dzisiaj prezentuje kultura popularna, można odszukać akcje pouczające ludzi w sprawach seksualności. Z taką inicjatywą wyszła modelka Anja Rubik tworząc kampanię mającą na celu uświadomić Polaków w sprawach seksu. Projekt o nazwie #SEXEDPL ma na celu edukację seksualną, która zdaniem modelki jest znikoma w Polsce i niczego nie uczy. W akcji wzięły udział osoby znane w naszym kraju między innymi Maciej Stuhr, Monika Brodka, blogerka Maffashion. Osoby te w opublikowanych filmikach na kanale YouTube opowiadają o sprawach antykoncepcji, masturbacji, pigułce dzień po, poczuciu bezpieczeństwa i o emocjach ogarniających nas podczas stosunku. Kampania ma na celu propagowanie bezpiecznego i zdrowego seksu. Mądre podejście do spraw seksualnych może ochronić ludzi przed chorobami przenoszonymi drogą płciową, a także uświadamia nas w sprawach wolności i stawianiu granic.
Nie bójmy się mówić o seksie, lecz nie róbmy tego w sposób wulgarny. Seksualność jest tematem od początków istnienia ludzkości, jednak jak pisze Foucault w dwóch pierwszych wiekach naszej ery nakazana była wstrzemięźliwość. Dziewictwo i czystość były nad przyjemnością. Obecnie mamy do czynienia z dwubiegunowym postrzeganiem seksu. Jedni traktują to bardzo intymnie i o tym nie rozmawiają, co prowadzi do braku przepływu informacji z innymi na przykład na temat chorób lub im zapobieganiu. Drudzy natomiast zbyt mocno afiszują się z rozpoczęciem życia seksualnego nie zważając na konsekwencje zdrowotne i społeczne. Konkluzją jest, iż warto rozmawiać o seksie. Akcje takie jak #SEXEDPL mogą oburzać niektórych ludzi, twierdzą oni że propaguje grzech, w tym masturbacje oraz pigułkę dzień po, jednak z pewnością inicjatywa ta uświadamia i zmusza nas do myślenia o konsekwencjach.
Zatem aby dowiedzieć się o naszej seksualności powinniśmy szukać informacji w bezpiecznych źródłach. Portale ukazujące ludzką głupotę i nieodpowiedzialność nie będą dobrym wzorcem. Mówmy o seksie w sposób rozsądny i bądźmy świadomi, ale bezpieczni.
W ogólnodostępnych filmach pornograficznych nie widać uczuć i miłości , które powinny towarzyszyć w trakcie oddawania się drugiej osobie. Filmy, seriale, reklamy oraz teledyski z udziałem pokazanej tam seksualności oglądają się najlepiej. Dzisiaj nie trzeba nikogo zachęcać do mówienia o seksie, bo to seks mówi za nas. Być może stoją za tym wszystkim pokusy oraz wulgarność ukazywania tego co kiedyś było piękne.
Oddawanie się stosunkom seksualnym wśród młodzieży jest obiektem podziwu i chęci doświadczenia tego samego co inni. W Internecie ukazują się artykuły, w których młode dziewczyny chwalą się odbytym stosunkiem ze znanymi osobami lub podają nieprawdziwe informacje prowokujące ludzi do takiego myślenia i tutaj pada pytanie po co to robią? Jeśli nawet taka sytuacja miała miejsce, to w dawnych czasach ludzie robiliby wszystko aby stało się to tajemnicą. Dziś za sprawą mediów społecznościowych informacje trafiają do szerokiego grona odbiorców, a ukazywanie obrazu pocałunków z partnerem, nagiego ciała, czy erotyzmu stało się bardzo popularne.
Pomimo wulgarnego obrazu seksu jaki dzisiaj prezentuje kultura popularna, można odszukać akcje pouczające ludzi w sprawach seksualności. Z taką inicjatywą wyszła modelka Anja Rubik tworząc kampanię mającą na celu uświadomić Polaków w sprawach seksu. Projekt o nazwie #SEXEDPL ma na celu edukację seksualną, która zdaniem modelki jest znikoma w Polsce i niczego nie uczy. W akcji wzięły udział osoby znane w naszym kraju między innymi Maciej Stuhr, Monika Brodka, blogerka Maffashion. Osoby te w opublikowanych filmikach na kanale YouTube opowiadają o sprawach antykoncepcji, masturbacji, pigułce dzień po, poczuciu bezpieczeństwa i o emocjach ogarniających nas podczas stosunku. Kampania ma na celu propagowanie bezpiecznego i zdrowego seksu. Mądre podejście do spraw seksualnych może ochronić ludzi przed chorobami przenoszonymi drogą płciową, a także uświadamia nas w sprawach wolności i stawianiu granic.
Nie bójmy się mówić o seksie, lecz nie róbmy tego w sposób wulgarny. Seksualność jest tematem od początków istnienia ludzkości, jednak jak pisze Foucault w dwóch pierwszych wiekach naszej ery nakazana była wstrzemięźliwość. Dziewictwo i czystość były nad przyjemnością. Obecnie mamy do czynienia z dwubiegunowym postrzeganiem seksu. Jedni traktują to bardzo intymnie i o tym nie rozmawiają, co prowadzi do braku przepływu informacji z innymi na przykład na temat chorób lub im zapobieganiu. Drudzy natomiast zbyt mocno afiszują się z rozpoczęciem życia seksualnego nie zważając na konsekwencje zdrowotne i społeczne. Konkluzją jest, iż warto rozmawiać o seksie. Akcje takie jak #SEXEDPL mogą oburzać niektórych ludzi, twierdzą oni że propaguje grzech, w tym masturbacje oraz pigułkę dzień po, jednak z pewnością inicjatywa ta uświadamia i zmusza nas do myślenia o konsekwencjach.
Zatem aby dowiedzieć się o naszej seksualności powinniśmy szukać informacji w bezpiecznych źródłach. Portale ukazujące ludzką głupotę i nieodpowiedzialność nie będą dobrym wzorcem. Mówmy o seksie w sposób rozsądny i bądźmy świadomi, ale bezpieczni.
Paulina Mróz
Czy popularna prasa dla kobiet może być sojuszniczką feminizmu?
Obraz
feministek uległ bardzo dużej zmianie. Feministki w latach 60 walczyły o prawa
kobiet i z czasem zyskiwały coraz większy szacunek oraz poparcie. W
dzisiejszych czasach feministki dla większości osób kojarzą się z niezbyt
atrakcyjnymi kobietami, które nienawidzą mężczyzn a powody ich maniwestowania
bardzo często są uważane za błahe. O tym, co mogło mieć wpływ na tak dużą
zmianę w postrzeganiu feminizmu piszę Angela McRobbie w książce „The Aftermath
of Feminism”.
Według
niej jedną z głównych przyczyn jest kształtowanie się nowego „reżimu płciowego”
przez świat mediów oraz politykę. W feministyczne ruchy kobiet coraz częściej
zaczyna ingerować rząd, przez co feminizm staje się mieszanką kultury
popularnej i politycznej tym samym przestając tak naprawde istnieć. Media
zaczynają samodzielnie kreować wizerunki idealnej kobiety, która z jednej
strony jest indywidualistką i kobietą sukcesu, ale z drugiej strony jest
„potulna” i bardzo plastyczna.
Najczęstszym
problemem, z którym walczą feministki jest to w jaki sposób przedstawiane są
kobiety w mediach. Bardzo często w czasopismach i reklamach pokazywane są
bardzo chude modelki w rozmiarze zero. Według feministycznych ruchów kobiet
jest to główną przyczyną zwiększającej się liczby zachorowań na bulimię oraz
anoreksje wśród młodych dziewczyn i kobiet. Z problemem tym postanowił się
zmierzyć rząd podczas panowania Tony’ego Blaira. Rząd wraz z redaktorkami pism
dla kobiet i nastolatek oraz feministką Susie Orbach postanowił opracować
kodeks, w którym zalecano, aby przestać zatrudniać do sesji modelki w rozmiarze
zero i postawić na większe rozmiary. Nie przyniosło to jednak sukcesu. Bardzo
szybko czasopisma wróciły do promowania wychudzonych modelek, natomiast temat
poważnych chorób, czyli anoreksji i bulimii nie został dokładnie pogłębiony i
nie doczekał się analizy społecznej.
Kolejnym
problemem usuwania feminizmu w cień było zachęcanie kobiet do bycia
niezależnymi przez rząd Blaira. Początkowo, może się wydać absurdalnym
stwierdzenie, że umożliwianie i motywowanie kobiet do bycia indywidualnymi
kobietami sukcesu, które stawiają na swój rozwój odsuwa je od feminizmu i ma na
celu osłabienie pozycji ruchów feministycznych w rządzie. Analizując jednak sytuację
polityczną kobiet można zauważyć, że nakłanianie kobiet do skupienia się na
sobie i realizowania swoich prywatnych celów i hobby skutecznie odsuwało
kobiety od angażowania się w sprawy polityczne. Rząd pomagał kobietą stać się
samodzielnymi indywiduami, jednak nie zachęcał ich do brania czynnego udziału w
życiu publicznym oraz społeczeństwie obywatelskim. Pozycja kobiet w życiu
politycznym traciła na znaczeniu. Odnowienie ruchów kobiecych było czymś
zupełnie niepotrzebnym, ponieważ w mniemaniu rządu kobiety nie muszą już o nic
walczyć, a samo słowo feminizm budziło złe skojarzenia.
Na
świecie widzimy obecnie bardzo wiele przykładów kobiet, które nie tylko są
„Samicami Alfa”, które prywatnie osiągnęły już wszystko, ale także udało się im
umocnić swoją rolę w polityce. Jest to przełomowe wejście kobiet do świata
polityki jednak wciąż jest ono bardzo ograniczone. Kobiety, które uczestniczą w
życiu politycznych są to głównie kobiety uprzywilejowane, bardzo dobrze
wykształcone i nierzadko posiadające znajomości. Kobiety, które są zwykłymi
obywatelkami i zmagają się z problemami życia codziennego wciąż mają utrudniony
dostęp angazowania się w życie polityczne i wiele czynników wypływa na to, że
nie są wstanie stać się kobietami sukcesu i „Samicami Alfa”.
Podsumowując,
czasopisma dla kobiet coraz częściej chcą pokazać to, że kobieta jest
niezależna i sama może decydować o swoim życiu. Bardzo często na tych
czasopismach widnieją hasła w stylu „girl power”. Czasopisma motywują kobiety
do dbania o sylwetkę, podają sposoby jak zdobyć wymarzonego mężczyzne, a
jednocześnie jak być od niego niezależną finansowo. Nie zgodzę się jednak ze
stwierdzeniem, że prasa jest sojuszniczką feminizmu. Z jednej strony nakłania
kobiety na bycie samodzielnymi i realizującymi swoje własne cele i potrzeby
natomiast z drugiej strony narzuca często nierealne wzorce dla zwykłych kobiet,
które nie wyglądają jak Scarlett Johansson i nie dysponują dużą ilością czasu
oraz pieniędzy. Myślę, że w feminizmie wcale nie chodzi o to, aby kobiety cały
czas musiały udowadniać, że potrafią doskonale radzić sobie same. To powinno
być czymś zupełnie normalnym jak w przypadku mężczyzn. Prasa dla kobiet za mało
skupiają się na ważnych problemach społecznych a za dużo na kwestiach
dotyczących imag’u oraz wyglądu kobiet, odsuwając je jednocześnie od
podejmowania ważnych decyzji niedotyczących jedynie ich życia prywatnego, ale
przede wszystkim życia społecznego.
Ola Gaździńska
W jaki sposób współczesny marketing tworzy i zagospodarowuje to, co odmienne?
Wg Richarda S. Tedlowa, amerykańskiego profesora edukacji biznesowej obecnie znajdujemy się w fazie rozwoju rynku, która bardzo mocno wiąże się z metodami psychologicznymi i wpływem osób tworzących przekazy reklamowe na podświadomość konsumentów. Myśląc z perspektywy strony odpowiedzialnej właśnie za budowanie reklam, można by przypuszczać, że daje to dość szerokie pole do popisu, aczkolwiek w tekście Katherine Sender znajdziemy również akapit dotyczący tego, że rynek nadal ewoluuje, także jeśli chodzi o przekształcenia związane już z samą z transformacją grup społecznych.
IKEA przeciera szlak
Katherine Sander skupia się na społecznościach LGBT, które jej zdaniem nastawione są na odważny, a nawet bezkompromisowy przekaz reklamowy. No właśnie, czy jest tak w rzeczywistości? Pierwsza reklama przedstawiająca parę homoseksualną pojawiła się w roku 1994, w związku z kampanią znanej i lubianej marki IKEA. Wtedy pomysł nie spotkał się z aprobatą, mimo wszystko jak obserwujemy szwedzkiej marce to zbytnio nie zaszkodziło. Obecnie świadomość ludzi staje się nieco większa, aczkolwiek jak widać na załączonym obrazku, potrzeba było ponad dwóch dekad, by reklamy z udziałem gejów czy lesbijek nie budziły aż takiej „odrazy społecznej”.
Polska nie gotowa
W Polsce niestety dalej jesteśmy, jak to się mówi: „sto lat za murzynami” i to powiedzenie chyba jest tutaj jak najbardziej na miejscu, bo kwestia akceptacji tego, co odmienne (w tym różnorodności etnicznej) w naszym kraju kształtuje się niestety bardzo słabo. Odbija to swoje piętno, na nadawcach przekazu reklamowego, którym bardzo ciężko dotrzeć do grup społecznych np. tj. homoseksualiści, ponieważ muszą zmierzyć się z dużo większym odsetkiem osób, którzy na tego typu przekaz reagują negatywnie.
Biedroń na prezydenta!
Aby nie popadać już w totalny pesymizm, chciałem przytoczyć bardzo świeży przykład związany z Robertem Biedroniem, który swoją drogą, jest moim zdaniem osobą, która w znaczący sposób ma szanse przyczynić się do poszerzenia świadomości każdego „hetero Polaka katolika” dotyczącej społeczności LGBT. Kilka dni przed 26 finałem WOŚP, po sieci zaczął krążyć mem przedstawiający R. Biedronia z tabliczką z podpisem „daję Owsiakowi”. Pan Prezydent miasta Słupska doskonale wie jak „robić Internety” i bardzo szybko przekształcił żart w promocję akcji Jurka Owsiaka na tyle, że bardzo wielu internautów było przekonanych, że to oddolna inicjatywa Biedronia, która podsumowując, spotkała się raczej z aprobatą niż dez-.
Małpa w zoo
Wydaje mi się, że na powyższym przykładzie widać szansę dla tych, którzy chcą reklamować produkt dla homoseksualistów oraz wszystkich grup uważanych za odmienne. Podążając za Katherine Sanders ów przekaz musi być charakterystyczny i traktować karykaturalnie to, co budzi odrazę. Należy jednak pamiętać, że w tym przypadku granica jest bardzo cienka, co zobrazował idealnie równie świeży case marki H&M i zdjęcia czarnoskórego chłopca, pozującego podczas sesji promocyjnej w bluzie H&M z napisem „Coolest monkey in the zoo”.
Podsumowując moim zdaniem, jeśli chodzi o Polskę to, póki co współczesny marketing nie zagospodarowuje i nie tworzy dla tego, co odmienne i to nie dlatego, że nie potrafi, tylko w naszym konserwatywnym poglądowo kraju nie jest to na ten moment możliwe. Marki jak ognia boją się kryzysów, a reakcje na reklamy traktujące o homoseksualistach, muzułmanach czy nawet osobach ciemnoskórych mogą takowe kryzysy tworzyć.
Gay okey!
Z reklamami dla homoseksualistów stosunkowo dobrze natomiast radzą sobie Stany Zjednoczone. Po części może to być związane z prezydenturą Baracka Obamy, który podczas trwania swojej kadencji zalegalizował małżeństwa homoseksualne, jako „big step in our (their – przyp. red.) march toward equality” . Wyjaśnijmy jednak – nie jest tak, że w USA spoty o gejach i lesbijkach przyjmuje się z entuzjazmem i klaszcze w dłonie. Mimo wszystko raczej można pokusić się o stwierdzenie, że Amerykanie to naród, który przeważnie okazuje zrozumienie dla odmienności, w Central Parku nie pali się tęczy, a na boiskach Super League nie lądują banany wyrzucane z trybun. Pominąć należy kwestię muzułmanów, aczkolwiek to nie do końca ma związek z moim rozważaniem, a bardziej z młodą historią.
Pierścionek z brylantem
Po IKEI reklamę z przekazem traktującym transparentnie o homoseksualizmie zmierzyło się jeszcze parę marek, a wśród nich Tiffany & Co., która wypuściła spot promujący swoją biżuterię i przedstawiła w nim w dosyć romantyczny sposób parę gejów. Była to pierwsza tak skrajnie odmienna reklama, która nie spotkała się z ani jednym zakazem publikacji i groźbami pod adresem twórców. Swoją drogą to właśnie ta reklama była zaczątkiem procesu, który oficjalnie skończył się decyzją Sądu Najwyższego o legalności małżeństw tej samej płci.
Jako Content Marketingowiec z zawodu i socjolog z wykształcenia zdecydowanie zgadzam się z Panią Katherina Sendres w kwestii dotyczącej przekazu reklamowego dla grup odmiennych, który musi być wyrazisty i przekuwać pozorne wady w zalety, aczkolwiek obstaje przy stanowisku, że w przypadku krajów zacofanych pod względem liberalności, na ten moment nie ma to racji bytu
autor: Bartosz Wetula
Polska nie gotowa
W Polsce niestety dalej jesteśmy, jak to się mówi: „sto lat za murzynami” i to powiedzenie chyba jest tutaj jak najbardziej na miejscu, bo kwestia akceptacji tego, co odmienne (w tym różnorodności etnicznej) w naszym kraju kształtuje się niestety bardzo słabo. Odbija to swoje piętno, na nadawcach przekazu reklamowego, którym bardzo ciężko dotrzeć do grup społecznych np. tj. homoseksualiści, ponieważ muszą zmierzyć się z dużo większym odsetkiem osób, którzy na tego typu przekaz reagują negatywnie.
Biedroń na prezydenta!
Aby nie popadać już w totalny pesymizm, chciałem przytoczyć bardzo świeży przykład związany z Robertem Biedroniem, który swoją drogą, jest moim zdaniem osobą, która w znaczący sposób ma szanse przyczynić się do poszerzenia świadomości każdego „hetero Polaka katolika” dotyczącej społeczności LGBT. Kilka dni przed 26 finałem WOŚP, po sieci zaczął krążyć mem przedstawiający R. Biedronia z tabliczką z podpisem „daję Owsiakowi”. Pan Prezydent miasta Słupska doskonale wie jak „robić Internety” i bardzo szybko przekształcił żart w promocję akcji Jurka Owsiaka na tyle, że bardzo wielu internautów było przekonanych, że to oddolna inicjatywa Biedronia, która podsumowując, spotkała się raczej z aprobatą niż dez-.
Małpa w zoo
Wydaje mi się, że na powyższym przykładzie widać szansę dla tych, którzy chcą reklamować produkt dla homoseksualistów oraz wszystkich grup uważanych za odmienne. Podążając za Katherine Sanders ów przekaz musi być charakterystyczny i traktować karykaturalnie to, co budzi odrazę. Należy jednak pamiętać, że w tym przypadku granica jest bardzo cienka, co zobrazował idealnie równie świeży case marki H&M i zdjęcia czarnoskórego chłopca, pozującego podczas sesji promocyjnej w bluzie H&M z napisem „Coolest monkey in the zoo”.
Podsumowując moim zdaniem, jeśli chodzi o Polskę to, póki co współczesny marketing nie zagospodarowuje i nie tworzy dla tego, co odmienne i to nie dlatego, że nie potrafi, tylko w naszym konserwatywnym poglądowo kraju nie jest to na ten moment możliwe. Marki jak ognia boją się kryzysów, a reakcje na reklamy traktujące o homoseksualistach, muzułmanach czy nawet osobach ciemnoskórych mogą takowe kryzysy tworzyć.
Gay okey!
Z reklamami dla homoseksualistów stosunkowo dobrze natomiast radzą sobie Stany Zjednoczone. Po części może to być związane z prezydenturą Baracka Obamy, który podczas trwania swojej kadencji zalegalizował małżeństwa homoseksualne, jako „big step in our (their – przyp. red.) march toward equality” . Wyjaśnijmy jednak – nie jest tak, że w USA spoty o gejach i lesbijkach przyjmuje się z entuzjazmem i klaszcze w dłonie. Mimo wszystko raczej można pokusić się o stwierdzenie, że Amerykanie to naród, który przeważnie okazuje zrozumienie dla odmienności, w Central Parku nie pali się tęczy, a na boiskach Super League nie lądują banany wyrzucane z trybun. Pominąć należy kwestię muzułmanów, aczkolwiek to nie do końca ma związek z moim rozważaniem, a bardziej z młodą historią.
Pierścionek z brylantem
Po IKEI reklamę z przekazem traktującym transparentnie o homoseksualizmie zmierzyło się jeszcze parę marek, a wśród nich Tiffany & Co., która wypuściła spot promujący swoją biżuterię i przedstawiła w nim w dosyć romantyczny sposób parę gejów. Była to pierwsza tak skrajnie odmienna reklama, która nie spotkała się z ani jednym zakazem publikacji i groźbami pod adresem twórców. Swoją drogą to właśnie ta reklama była zaczątkiem procesu, który oficjalnie skończył się decyzją Sądu Najwyższego o legalności małżeństw tej samej płci.
Jako Content Marketingowiec z zawodu i socjolog z wykształcenia zdecydowanie zgadzam się z Panią Katherina Sendres w kwestii dotyczącej przekazu reklamowego dla grup odmiennych, który musi być wyrazisty i przekuwać pozorne wady w zalety, aczkolwiek obstaje przy stanowisku, że w przypadku krajów zacofanych pod względem liberalności, na ten moment nie ma to racji bytu
autor: Bartosz Wetula
Subskrybuj:
Posty (Atom)