wtorek, 30 stycznia 2018

Paulina Mróz

W dzisiejszych czasach seks nie jest już tematem tabu. Zjawisko intymności jest czymś normalnym i powszechnym. Jednak mówienie o tym z ubiegiem lat znacznie ewoluowało. To co teraz dla nas jest zwyczajne, kiedyś wiązało się z dezaprobatą i poczuciem wstydu. Michael Foucault w swojej książce „Historia seksualności” opisuje kwestię seksualności. Utożsamia seks z grzechem, przyjemnością, czy hańbą. Sposób postrzegania czynności seksualnych związany jest z danym okresem historycznym. Idąc za tradycyjnym schematem seksualności: w starożytności erotyka była odbierana jako naturalna potrzeba człowieka, w czasach chrześcijańskich seks wiązał się z grzechem i zakazem czerpania z niego przyjemności i nieprodukcyjnego aktu. Dopiero od wieku XIX nastąpił przełom i rozpoczęto otwarte rozmowy o seksualności. Wydaje się nieprawdopodobny fakt, że kiedyś aby mówić o seksie trzeba było wiedzieć gdzie, komu i co można powiedzieć, co wiązało się z ciągłym niedopowiedzeniem. Foucault pisze, że w chrześcijaństwie, a także w społeczeństwie kapitalistycznym oraz burżuazyjnym z przyjemności należało korzystać w jak najmniejszym stopniu. Powinno się go uprawiać głównie wtedy gdy celem była prokreacja. Wokół tematów dotyczących seksu zapadało milczenie. Od XVII nasiliły się represje związane z seksem, który nie był odpowiedni dla robotników, bo pozbawiał ich energii i nie służył władzy.

W dzisiejszym społeczeństwie mówienie o seksie diametralnie się zmieniło. To co kiedyś było cenzurą stało się popularnym tematem do rozmów. Seks stał się czymś wyzwolonym, a dyskurs dotyczący tego zagadnienia stał się wszechobecny. Informacje o seksie są teraz dostępne wszędzie, może się to wiązać z rozbieżnymi opiniami z różnych źródeł. Począwszy od edukacji seksualnej w szkołach, przez filmy pornograficzne, erotyzm w mediach i niekończące się wiadomości w Internecie. Teza Foucaulta głosi, że jesteśmy świadkami zjawiska nadwiedzy, czyli wiedzy o seksie w jakiś sposób zwielokrotnionej, intensywnej i ekstensywnej. Kultura zachodnia została według niego dotknięta hiperrozwojem dyskursu seksualnego, teorii i nauki o seksualności.

Towarzyszący przez wiele wieków wstyd i zakaz obnoszenia się z erotyzmem odszedł w zapomnienie. Coraz częściej media ukazują obraz wulgarnego i bezemocjonalnego oddawania się pokusom. Filmy, seriale, reklamy oraz teledyski z udziałem pokazanej tam seksualności oglądają się najlepiej. Dzisiaj nie trzeba nikogo zachęcać do mówienia o seksie, bo to seks mówi za nas. Być może stoją za tym wszystkim pokusy oraz wulgarność ukazywania tego co kiedyś było zakazane. 

Pomimo wulgarnego obrazu seksu jaki dzisiaj prezentuje kultura popularna, można odszukać akcje pouczające ludzi w sprawach seksualności. Z taką inicjatywą wyszła modelka Anja Rubik tworząc kampanię mającą na celu uświadomić Polaków w sprawach seksu. Projekt o nazwie #SEXEDPL ma na celu edukację seksualną, która zdaniem modelki jest znikoma w Polsce i niczego nie uczy. W akcji wzięły udział osoby znane w naszym kraju między innymi Maciej Stuhr, Monika Brodka, blogerka Maffashion. Osoby te w opublikowanych filmikach na kanale YouTube opowiadają o sprawach antykoncepcji, masturbacji, pigułce dzień po, poczuciu bezpieczeństwa i o emocjach ogarniających nas podczas stosunku. Kampania ma na celu propagowanie bezpiecznego i zdrowego seksu. Mądre podejście do spraw seksualnych może ochronić ludzi przed chorobami przenoszonymi drogą płciową, a także uświadamia nas w sprawach wolności i stawianiu granic.

Seksualność jest tematem od początków istnienia ludzkości, jednak jak pisze Foucault w dwóch pierwszych wiekach naszej ery nakazana była wstrzemięźliwość. Dziewictwo i czystość były nad przyjemnością. Obecnie mamy do czynienia z dwubiegunowym postrzeganiem seksu. Jedni traktują to bardzo intymnie i o tym nie rozmawiają, co prowadzi do braku przepływu informacji z innymi na przykład na temat chorób lub im zapobieganiu. Drudzy natomiast zbyt mocno afiszują się z rozpoczęciem życia seksualnego nie zważając na konsekwencje zdrowotne i społeczne, zachęcają do tego takie produkcje jak Warsaw Shore, w którym hamulców i braku przyjemności raczej się nie znajdzie. Akcje takie jak #SEXEDPL mogą oburzać niektórych ludzi, przeciwnicy twierdzą, że propaguje grzech, w tym masturbacje oraz pigułkę dzień po, jednak z pewnością inicjatywa ta uświadamia i zmusza do myślenia o konsekwencjach.

Seksualność, a przede wszystkim jej postrzeganie z biegiem lat bardzo się zmieniło. Od zakazu, milczenia i represji temat ten stał się obiektem propagowania swojej wolności. Kto zaburza dzisiaj tą wolność i każe ją stłumić musi liczyć się ze społecznymi i prawnymi sankcjami.

środa, 17 stycznia 2018

Czy w wynajętym mieszkaniu jesteśmy u siebie?




Temat tej notki jest równocześnie bardzo mi bliski – odkąd studiuję, mam przyjemność mieszkać w wynajętym mieszkaniu, jak i przywołuje wiele wspomnień, które zachęciły mnie do refleksji. Czy odkąd zamieszkałam w Krakowie, kiedykolwiek poczułam się w mieszkaniu jak u siebie w domu? Odpowiedź nie jest taka prosta.
Moje pierwsze mieszkanie wyglądało tak, jak opisywał Marek Krajewski w swoim tekście „Normalnie substandardowo”, czyli: stare, niedopasowane meble, takie jak kanapotapczan, czy ławostół, malutka łazienka z uproszoną po trzech latach mieszkania tam pralką i boazeria na ścianie w holu. W pokojach: brudne, nierówne ściany w brzydkim, żółtym kolorze i stare okna do kompletu. Niewątpliwie brakowało w tym jakiejś harmonii. Klimat był iście PRL-owski.
Właścicielką była starsza pani, której nie szczególnie zależało na tym, by doprowadzić mieszkanie do lepszego stanu i wyposażyć w nowsze sprzęty. Prawdopodobnie, tak jak napisał Krajewski, nie miała zaufania do najemców, zwłaszcza studentów. Swoje mieszkanie zamieniła „w składowiska obiektów niepotrzebnych (…) uznanych za wpółśmieci”. Przynajmniej była sprawiedliwa w ocenie kosztów najmu. Jak na lokal mieszczący się w samym centrum Krakowa, opłaty były bardzo niskie. Można więc było przymknąć oko na jego stan.
Ogólna sytuacja mieszkań na rynku polskim wygląda niezbyt kolorowo. Ze względu na niskie zarobki, czy wysokie bezrobocie, nie stać nas, na własne mieszkanie. Tylko 30% Polaków jest właścicielami własnych mieszkań, a prawie 20% z nich obciąża kredyt hipoteczny. Samo wynajmowanie również jest kosztowne. Pod tym względem, w krajach europejskich, tylko w Rumunii jest gorzej. W takiej sytuacji radzimy sobie wynajmując mieszkanie z innymi ludźmi – przyjaciółmi, znajomymi z pracy. Nawet wtedy, pokoje-jedynki stanowią luksus. Dane pokazują, że 35% Polaków dzieli pokój, z co najmniej jedną osobą.
Ja mieszkałam w pokoju trzyosobowym. W mieszkaniu był jeszcze jeden pokój – jedynka. Dzielenie wynajmowanego mieszkania z obcymi ludźmi może być dobrym rozwiązaniem, ale nie na dłuższą metę. Człowiek pragnie stabilizacji, poczucia bezpieczeństwa i posiadania czegoś na własność. Obcy ludzie, nieswoje meble i mała powierzchnia prywatna (ograniczająca się do własnego łóżka i biurka) nie budują komfortu. A jednak… można się przyzwyczaić. Zanim poszłam na studia, mieszkałam w dużym, prywatnym domu, w którym miałam własny pokój. Prywatność i własna strefa komfortu była dla czymś oczywistym, zatem przestawienie na mieszkanie z zupełnie obcymi osobami w jednym mieszkaniu, a nawet pokoju i to na małej powierzchni było dosyć trudne.
Lokatorzy – to kolejny aspekt życia w wynajmowanym mieszkaniu, zwłaszcza w okresie studiów. Krajewski opisuje, że „dodatkowym kosztem mieszkania nie na swoim jest właśnie konieczność życia cudzym życiem, doświadczania na co dzień cudzych nawyków i przyzwyczajeń”. O ile wygląd mieszkania można zignorować, o tyle współlokatorów ignorować się nie da. A ludzie potrafią mieć naprawdę różne charaktery. Ciężko nam się było dogadać. Ja jednak przyzwyczaiłam się do tego miejsca. I do trybu życia innych lokatorów. Zanim się spostrzegłam wyrażenie „wracam na mieszkanie” zostało przeze mnie zamienione na „wracam do domu”. Co przez jakiś czas moi rodzice przyjmowali z oburzeniem – dom ma się przecież jeden i na pewno nie jest to mieszkanie w Krakowie.
Aktualnie od paru miesięcy mieszkam w zupełnie innym wynajmowanym mieszkaniu, tym razem nie z obcymi ludźmi, ale z chłopakiem. Standard mieszkania o wiele lepszy – nowoczesne budownictwo i wystrój, własne meble, okolica spokojniejsza. Tutaj faktycznie mogę powiedzieć, że czuję się jak u siebie w domu i nie jest to podyktowane jedynie przyzwyczajeniem. A że mieszkanie nie należy do mnie? Nie uważam tego za problem, wręcz przeciwnie. Nie wzięłabym kredytu hipotecznego i nie zadłużyłabym się na co najmniej dwadzieścia lat tylko po to, by mieć mieszkanie na własność. To nie daje moim zdaniem poczucia bezpieczeństwa, tylko stawia na niepewnym gruncie i konieczności spłacania kredytu. Nie marzy mi się też mieszkanie na wsi, w jednorodzinnym domu, w którym de facto zostałam wychowana. Prywatny dom pociąga za sobą większe koszty – na przykład ogrzewania i więcej pracy trzeba włożyć w jego utrzymanie.
Teraz mieszkam w miejscu, które sama sobie wybrałam. W okolicy, która mi się podoba i z osobą, która jest mi bliska. Czuję się bezpiecznie i komfortowo, wreszcie czuję się jak u siebie. Stałe mieszkanie to jednak zobowiązanie, do którego ja, jako młody człowiek podchodzę z rezerwą. Kto wie, czy za pięć lat nadal będę chciała mieszkać w Krakowie? A może znajdę pracę gdzieś indziej? Lepiej być elastycznym. Myślę więc, że można czuć się w wynajętym mieszkaniu, jak u siebie w domu. Wszystko zależy od tego jak wygląda to miejsce, gdzie się znajduje i z kim mieszkamy. Każdy człowiek ma inną wizję swojego domu. Dlatego zgadzam się ze stwierdzeniem Krajewskiego, że „dom jest przecież nasz, a więc to, gdzie się on znajduje, jak jest urządzony, jak się w nim żyje, zależy tylko od nas, a nie od różnorodnych przymusów strukturalnych, którym podlegamy”.
Katarzyna Andruszko 

wtorek, 16 stycznia 2018

Czy popkultura neguje wzorce męskości?

Płeć dla socjologów jest jednym z takich obszarów, które są bardzo często poruszane. Płeć stanowi element dyskusji, sporów, analiz, badań, opracowań od początku nauki, jaką jest socjologia. Wiele czerpie z antropologi, która daje nam szerszy obraz analizowanej rzeczywistości. XX wiek przyniósł wiele zmian w społeczeństwach. Rok 1968, to przełomowa data w historii zmiany patrzenia na kwestie związane z seksualnością. Nie wartościując tego, należy uznać to za fakt społeczny. Wydarzenie to miało miejsce i było powodem dalszych zmian w społeczeństwach zachodnich w zakresie podejścia do płciowości ludzi oraz ich seksualności. Czasy powojenne to również stopniowy rozwój kultury popularnej z której korzystać mogła klasa średnia, nie była jedynie zarezerwowana dla wyższych sfer społecznych. W wyniku ciągłego rozwoju tego rodzaju kultury powstawały media np. Pisma dla kobiet, które pokazywały wzorce wyzwolonych kobiet (Gauntlett, Media, Gender, Identity s. 181), które były niezależne. Było to związane z ideologią feministyczną. Dawno alternatywną wizję, życia kobiety. Nie tylko tą znaną od setek lat, która zajmuje się domem i musi być posłuszna mężowi. Zmiany następujące w społeczeństwach zachodnich przyspieszane były przez zglobalizowane media, które mogły i mogą w bardzo szybki i skuteczny sposób przenosić informacje i propagować swoją wizję świata. (Tamże s. 172)
Świat kobiet prezentował sobie alternatywną wizję swoich ról, a jak jest w przypadku mężczyzn? Powoli zmiany również następowały w świadomości męskich umysłów. Mężczyźni korzystali z czasopism wędkarskich czy na drugim biegunie erotycznych jak Playboy. (Tamże s. 167). Jednak przy zmianach jakie następowały w kobiecym świecie dla mężczyzn zaczęły pojawiać się nowe magazyny, które pokazywały styl życia, a nie wybranych jednostkowych elementów. Od tej pory również mężczyzna miał źrodło z którego mógł czerpać wiedze na temat ważnych dla niego kwestii jak życie seksualne, porady zdrowotne,nowych technologii, gadżetów. To jest wszystko co konstytuuje męską rzeczywistość. Jednak jednocześnie magazyny te same w sobie, że istnieją pokazują kryzys męskiego wzorca osobowości. Do tej pory mężczyzna, nie musiał posiłkować się informacjami z mediów z kultury popularnej. Oczywistym było jakie wartości i wzorce sobą reprezentuje. Oczywiście inną kwestią jest to co przyjmiemy za wzorzec męskości. Jednak można stwierdzić, że jest to silna pozycja mężczyzny w związku, który opiera się na nim, który go będzie bronił i utrzymywał, a jednocześnie chronił. Kultura popularna w coraz większym stopniu przyjęła pozycję rozmywania tradycyjnego wzorca męskości jaki obowiązywał do tej pory. Magazyny i czasopisma przekazują mężczyźnie informacje jak ma postępować i żyć. Już samo to podważa wzorzec męskości jako osoby, które wie jak postępować w życiu a osobami które powinny czerpać z tego są dzieci. Popkultura daje nowe alternatywne formy życia mężczyzn. Nie są to koniecznie związki kobiet i mężczyzn, ale związek gejów. Jedną z współczesnych ikon jest Elton John. Wraz ze swoim partnerem mają dzieci i je wspólnie wychowują. Jest to inny kulturo wzorzec męskości niż do tej pory prezentowany. Promowanie go poprzez osobę tego formatu wpływa na postawy innych. Kultura popularna kształtuje i narzuca style modowe. Prezentowane w czasopismach męskich wzory męskiej mody, dają możliwość odwzorowywania w podobnym stylu jak to do tej pory robiły kobiety przy pomocy kobiecych magazynów.
Widać zachodzące zmiany w społeczeństwie jeśli chodzi o płcie. Ich role się zmieniają, również męska płeć i jej archetypy są negowane w prasie, mediach tradycyjnych i nowych. Jest to pewna konsekwencja zglobalizowania świata, odnajdywania i przetwarzania większej ilości informacji, które docierają z różnych zakątków świata. To właśnie globalizacja kultur jest ważnym powodem tych zmian. Zwalniają one z ciągłego myślenia i samotnego organizowania sobie sposób na życie, które podsuwa nam popkultura, media. Wpływ feministycznej krytyki postaw męskich doprowadził, do zmian przez co mężczyźni zaczęli mimowolnie szukać informacji w magazynach, które prezentowane w dobry sposób, wydają sie wiarygodnym i sprawdzonym miejscem informacji. Dlatego też widać, że wzorce męskości się zmieniają. Nie wiemy jaki kierunek tych zmian zostanie obrany i jak ostatecznie się to zakończy, jednak można się spodziewać pewnego odwrotu i buntu przynajmniej części męskiego świata, jak to kiedyś miało miejsce w świecie kobiet kiedy rodził sie ruch feministyczny.

Marek Mosio

W jaki sposób zachęca się seks do mówienia?

W dzisiejszych czasach seks nie jest już tematem tabu. Zjawisko intymności jest czymś normalnym i powszechnym. Jednak mówienie o tym z ubiegiem lat znacznie ewoluowało. To co teraz dla nas jest zwyczajne, kiedyś wiązało się z dezaprobatą i poczuciem wstydu. Michael Foucault w swojej książce „Historia seksualności” opisuje kwestię seksualności. Utożsamia seks z grzechem, przyjemnością, czy hańbą. To z czym kojarzą się czynności seksualne związane jest z danym okresem historycznym. Idąc za tradycyjnym schematem seksualności: w starożytności erotyka była odbierana jako naturalna potrzeba człowieka, w czasach chrześcijańskich seks wiązał się z grzechem i zakazem czerpania z niego przyjemności i nieprodukcyjnego aktu. Dopiero od wieku XIX nastąpił przełom i rozpoczęto otwarte rozmowy o seksualności. Wydaje się nieprawdopodobny fakt, że kiedyś aby mówić o seksie trzeba było wiedzieć gdzie, komu i co można powiedzieć, co wiązało się z ciągłym niedopowiedzeniem. Natomiast dzisiaj występuje zjawisko chaosu informacyjnego. Informacje o seksie są teraz dostępne wszędzie, może się to wiązać z rozbieżnymi opiniami z różnych źródeł. Począwszy od edukacji seksualnej w szkołach, przez filmy pornograficzne, erotyzm w mediach i niekończące się wiadomości w Internecie.
            Idąc za kulturą Zachodu seks stał się stałym tematem do rozmów. Towarzyszący przez wiele wieków wstyd i zakaz obnoszenia się z erotyzmem odszedł w zapomnienie. Coraz częściej media ukazują obraz wulgarnego i bezemocjonalnego oddawania się pokusom.
W ogólnodostępnych filmach pornograficznych nie widać uczuć i miłości , które powinny towarzyszyć w trakcie oddawania się drugiej osobie.  Filmy, seriale, reklamy oraz teledyski z udziałem pokazanej tam seksualności oglądają się najlepiej.  Dzisiaj nie trzeba nikogo zachęcać do mówienia o seksie, bo to seks mówi za nas. Być może stoją za tym wszystkim pokusy oraz wulgarność ukazywania tego co kiedyś było piękne.
            Oddawanie się stosunkom seksualnym wśród młodzieży jest obiektem podziwu i chęci doświadczenia tego samego co inni. W Internecie ukazują się artykuły, w których młode dziewczyny chwalą się odbytym stosunkiem ze znanymi osobami lub podają nieprawdziwe informacje prowokujące ludzi do takiego myślenia i tutaj pada pytanie po co to robią? Jeśli nawet taka sytuacja miała miejsce, to w dawnych czasach ludzie robiliby wszystko aby stało się to tajemnicą.  Dziś za sprawą mediów społecznościowych informacje trafiają do szerokiego grona odbiorców, a ukazywanie obrazu pocałunków z partnerem, nagiego ciała, czy erotyzmu stało się bardzo popularne.
         Pomimo wulgarnego obrazu seksu jaki dzisiaj prezentuje kultura popularna, można odszukać akcje pouczające ludzi w sprawach seksualności. Z taką inicjatywą wyszła modelka Anja Rubik tworząc kampanię mającą na celu uświadomić Polaków w sprawach seksu. Projekt o nazwie #SEXEDPL ma na celu edukację seksualną, która zdaniem modelki jest znikoma w Polsce i niczego nie uczy. W akcji wzięły udział osoby znane w naszym kraju między innymi Maciej Stuhr, Monika Brodka, blogerka Maffashion. Osoby te w opublikowanych filmikach na kanale YouTube opowiadają o sprawach antykoncepcji, masturbacji, pigułce dzień po, poczuciu bezpieczeństwa i o emocjach ogarniających nas podczas stosunku. Kampania ma na celu propagowanie bezpiecznego i zdrowego seksu. Mądre podejście do spraw seksualnych może ochronić ludzi przed chorobami przenoszonymi drogą płciową, a także uświadamia nas w sprawach wolności i stawianiu granic.
       Nie bójmy się mówić o seksie, lecz nie róbmy tego w sposób wulgarny. Seksualność jest tematem od początków istnienia ludzkości, jednak jak pisze Foucault w dwóch pierwszych wiekach naszej ery nakazana była wstrzemięźliwość. Dziewictwo i czystość były nad przyjemnością. Obecnie mamy do czynienia z dwubiegunowym postrzeganiem seksu. Jedni traktują to bardzo intymnie i o tym nie rozmawiają, co prowadzi do braku przepływu informacji z innymi na przykład na temat chorób lub im zapobieganiu. Drudzy natomiast zbyt mocno afiszują się z rozpoczęciem życia seksualnego nie zważając na konsekwencje zdrowotne i społeczne. Konkluzją jest, iż warto rozmawiać o seksie. Akcje takie jak #SEXEDPL mogą oburzać niektórych ludzi, twierdzą oni że propaguje grzech,  w tym masturbacje oraz pigułkę dzień po, jednak z pewnością inicjatywa ta uświadamia i zmusza nas do myślenia o konsekwencjach.
        Zatem aby dowiedzieć się o naszej seksualności powinniśmy szukać informacji w bezpiecznych źródłach. Portale ukazujące ludzką głupotę i nieodpowiedzialność nie będą dobrym wzorcem. Mówmy o seksie w sposób rozsądny i bądźmy świadomi, ale bezpieczni.
 Paulina Mróz


Czy popularna prasa dla kobiet może być sojuszniczką feminizmu?

Obraz feministek uległ bardzo dużej zmianie. Feministki w latach 60 walczyły o prawa kobiet i z czasem zyskiwały coraz większy szacunek oraz poparcie. W dzisiejszych czasach feministki dla większości osób kojarzą się z niezbyt atrakcyjnymi kobietami, które nienawidzą mężczyzn a powody ich maniwestowania bardzo często są uważane za błahe. O tym, co mogło mieć wpływ na tak dużą zmianę w postrzeganiu feminizmu piszę Angela McRobbie w książce „The Aftermath of Feminism”.
Według niej jedną z głównych przyczyn jest kształtowanie się nowego „reżimu płciowego” przez świat mediów oraz politykę. W feministyczne ruchy kobiet coraz częściej zaczyna ingerować rząd, przez co feminizm staje się mieszanką kultury popularnej i politycznej tym samym przestając tak naprawde istnieć. Media zaczynają samodzielnie kreować wizerunki idealnej kobiety, która z jednej strony jest indywidualistką i kobietą sukcesu, ale z drugiej strony jest „potulna” i bardzo plastyczna.
Najczęstszym problemem, z którym walczą feministki jest to w jaki sposób przedstawiane są kobiety w mediach. Bardzo często w czasopismach i reklamach pokazywane są bardzo chude modelki w rozmiarze zero. Według feministycznych ruchów kobiet jest to główną przyczyną zwiększającej się liczby zachorowań na bulimię oraz anoreksje wśród młodych dziewczyn i kobiet. Z problemem tym postanowił się zmierzyć rząd podczas panowania Tony’ego Blaira. Rząd wraz z redaktorkami pism dla kobiet i nastolatek oraz feministką Susie Orbach postanowił opracować kodeks, w którym zalecano, aby przestać zatrudniać do sesji modelki w rozmiarze zero i postawić na większe rozmiary. Nie przyniosło to jednak sukcesu. Bardzo szybko czasopisma wróciły do promowania wychudzonych modelek, natomiast temat poważnych chorób, czyli anoreksji i bulimii nie został dokładnie pogłębiony i nie doczekał się analizy społecznej.
Kolejnym problemem usuwania feminizmu w cień było zachęcanie kobiet do bycia niezależnymi przez rząd Blaira. Początkowo, może się wydać absurdalnym stwierdzenie, że umożliwianie i motywowanie kobiet do bycia indywidualnymi kobietami sukcesu, które stawiają na swój rozwój odsuwa je od feminizmu i ma na celu osłabienie pozycji ruchów feministycznych w rządzie. Analizując jednak sytuację polityczną kobiet można zauważyć, że nakłanianie kobiet do skupienia się na sobie i realizowania swoich prywatnych celów i hobby skutecznie odsuwało kobiety od angażowania się w sprawy polityczne. Rząd pomagał kobietą stać się samodzielnymi indywiduami, jednak nie zachęcał ich do brania czynnego udziału w życiu publicznym oraz społeczeństwie obywatelskim. Pozycja kobiet w życiu politycznym traciła na znaczeniu. Odnowienie ruchów kobiecych było czymś zupełnie niepotrzebnym, ponieważ w mniemaniu rządu kobiety nie muszą już o nic walczyć, a samo słowo feminizm budziło złe skojarzenia.
Na świecie widzimy obecnie bardzo wiele przykładów kobiet, które nie tylko są „Samicami Alfa”, które prywatnie osiągnęły już wszystko, ale także udało się im umocnić swoją rolę w polityce. Jest to przełomowe wejście kobiet do świata polityki jednak wciąż jest ono bardzo ograniczone. Kobiety, które uczestniczą w życiu politycznych są to głównie kobiety uprzywilejowane, bardzo dobrze wykształcone i nierzadko posiadające znajomości. Kobiety, które są zwykłymi obywatelkami i zmagają się z problemami życia codziennego wciąż mają utrudniony dostęp angazowania się w życie polityczne i wiele czynników wypływa na to, że nie są wstanie stać się kobietami sukcesu i „Samicami Alfa”.

Podsumowując, czasopisma dla kobiet coraz częściej chcą pokazać to, że kobieta jest niezależna i sama może decydować o swoim życiu. Bardzo często na tych czasopismach widnieją hasła w stylu „girl power”. Czasopisma motywują kobiety do dbania o sylwetkę, podają sposoby jak zdobyć wymarzonego mężczyzne, a jednocześnie jak być od niego niezależną finansowo. Nie zgodzę się jednak ze stwierdzeniem, że prasa jest sojuszniczką feminizmu. Z jednej strony nakłania kobiety na bycie samodzielnymi i realizującymi swoje własne cele i potrzeby natomiast z drugiej strony narzuca często nierealne wzorce dla zwykłych kobiet, które nie wyglądają jak Scarlett Johansson i nie dysponują dużą ilością czasu oraz pieniędzy. Myślę, że w feminizmie wcale nie chodzi o to, aby kobiety cały czas musiały udowadniać, że potrafią doskonale radzić sobie same. To powinno być czymś zupełnie normalnym jak w przypadku mężczyzn. Prasa dla kobiet za mało skupiają się na ważnych problemach społecznych a za dużo na kwestiach dotyczących imag’u oraz wyglądu kobiet, odsuwając je jednocześnie od podejmowania ważnych decyzji niedotyczących jedynie ich życia prywatnego, ale przede wszystkim życia społecznego.

Ola Gaździńska

W jaki sposób współczesny marketing tworzy i zagospodarowuje to, co odmienne?

 Wg Richarda S. Tedlowa, amerykańskiego profesora edukacji biznesowej obecnie znajdujemy się w fazie rozwoju rynku, która bardzo mocno wiąże się z metodami psychologicznymi i wpływem osób tworzących przekazy reklamowe na podświadomość konsumentów. Myśląc z perspektywy strony odpowiedzialnej właśnie za budowanie reklam, można by przypuszczać, że daje to dość szerokie pole do popisu, aczkolwiek w tekście Katherine Sender znajdziemy również akapit dotyczący tego, że rynek nadal ewoluuje, także jeśli chodzi o przekształcenia związane już z samą z transformacją grup społecznych. IKEA przeciera szlak Katherine Sander skupia się na społecznościach LGBT, które jej zdaniem nastawione są na odważny, a nawet bezkompromisowy przekaz reklamowy. No właśnie, czy jest tak w rzeczywistości? Pierwsza reklama przedstawiająca parę homoseksualną pojawiła się w roku 1994, w związku z kampanią znanej i lubianej marki IKEA. Wtedy pomysł nie spotkał się z aprobatą, mimo wszystko jak obserwujemy szwedzkiej marce to zbytnio nie zaszkodziło. Obecnie świadomość ludzi staje się nieco większa, aczkolwiek jak widać na załączonym obrazku, potrzeba było ponad dwóch dekad, by reklamy z udziałem gejów czy lesbijek nie budziły aż takiej „odrazy społecznej”.
Polska nie gotowa 
W Polsce niestety dalej jesteśmy, jak to się mówi: „sto lat za murzynami” i to powiedzenie chyba jest tutaj jak najbardziej na miejscu, bo kwestia akceptacji tego, co odmienne (w tym różnorodności etnicznej) w naszym kraju kształtuje się niestety bardzo słabo. Odbija to swoje piętno, na nadawcach przekazu reklamowego, którym bardzo ciężko dotrzeć do grup społecznych np. tj. homoseksualiści, ponieważ muszą zmierzyć się z dużo większym odsetkiem osób, którzy na tego typu przekaz reagują negatywnie.
Biedroń na prezydenta!
Aby nie popadać już w totalny pesymizm, chciałem przytoczyć bardzo świeży przykład związany z Robertem Biedroniem, który swoją drogą, jest moim zdaniem osobą, która w znaczący sposób ma szanse przyczynić się do poszerzenia świadomości każdego „hetero Polaka katolika” dotyczącej społeczności LGBT. Kilka dni przed 26 finałem WOŚP, po sieci zaczął krążyć mem przedstawiający R. Biedronia z tabliczką z podpisem „daję Owsiakowi”. Pan Prezydent miasta Słupska doskonale wie jak „robić Internety” i bardzo szybko przekształcił żart w promocję akcji Jurka Owsiaka na tyle, że bardzo wielu internautów było przekonanych, że to oddolna inicjatywa Biedronia, która podsumowując, spotkała się raczej z aprobatą niż dez-.
Małpa w zoo 
Wydaje mi się, że na powyższym przykładzie widać szansę dla tych, którzy chcą reklamować produkt dla homoseksualistów oraz wszystkich grup uważanych za odmienne. Podążając za Katherine Sanders ów przekaz musi być charakterystyczny i traktować karykaturalnie to, co budzi odrazę. Należy jednak pamiętać, że w tym przypadku granica jest bardzo cienka, co zobrazował idealnie równie świeży case marki H&M i zdjęcia czarnoskórego chłopca, pozującego podczas sesji promocyjnej w bluzie H&M z napisem „Coolest monkey in the zoo”.
Podsumowując moim zdaniem, jeśli chodzi o Polskę to, póki co współczesny marketing nie zagospodarowuje i nie tworzy dla tego, co odmienne i to nie dlatego, że nie potrafi, tylko w naszym konserwatywnym poglądowo kraju nie jest to na ten moment możliwe. Marki jak ognia boją się kryzysów, a reakcje na reklamy traktujące o homoseksualistach, muzułmanach czy nawet osobach ciemnoskórych mogą takowe kryzysy tworzyć.
Gay okey! 
Z reklamami dla homoseksualistów stosunkowo dobrze natomiast radzą sobie Stany Zjednoczone. Po części może to być związane z prezydenturą Baracka Obamy, który podczas trwania swojej kadencji zalegalizował małżeństwa homoseksualne, jako „big step in our (their – przyp. red.) march toward equality” . Wyjaśnijmy jednak – nie jest tak, że w USA spoty o gejach i lesbijkach przyjmuje się z entuzjazmem i klaszcze w dłonie. Mimo wszystko raczej można pokusić się o stwierdzenie, że Amerykanie to naród, który przeważnie okazuje zrozumienie dla odmienności, w Central Parku nie pali się tęczy, a na boiskach Super League nie lądują banany wyrzucane z trybun. Pominąć należy kwestię muzułmanów, aczkolwiek to nie do końca ma związek z moim rozważaniem, a bardziej z młodą historią.
Pierścionek z brylantem 
Po IKEI reklamę z przekazem traktującym transparentnie o homoseksualizmie zmierzyło się jeszcze parę marek, a wśród nich Tiffany & Co., która wypuściła spot promujący swoją biżuterię i przedstawiła w nim w dosyć romantyczny sposób parę gejów. Była to pierwsza tak skrajnie odmienna reklama, która nie spotkała się z ani jednym zakazem publikacji i groźbami pod adresem twórców. Swoją drogą to właśnie ta reklama była zaczątkiem procesu, który oficjalnie skończył się decyzją Sądu Najwyższego o legalności małżeństw tej samej płci.
Jako Content Marketingowiec z zawodu i socjolog z wykształcenia zdecydowanie zgadzam się z Panią Katherina Sendres w kwestii dotyczącej przekazu reklamowego dla grup odmiennych, który musi być wyrazisty i przekuwać pozorne wady w zalety, aczkolwiek obstaje przy stanowisku, że w przypadku krajów zacofanych pod względem liberalności, na ten moment nie ma to racji bytu

autor: Bartosz Wetula